Ostatnio czytam za późno. Na przykład za późno na autograf.
Różnica między grafomanem (takim z tomiku Związku Literatów Polskich) a poetą tkwi w doborze słów. Ten drugi chwyta je i nimi żongluje, ten pierwszy porusza się w świecie tanich frazesów i banalnych stwierdzeń. Taniec godowy sfer niebieskich a stałość błękitu nieba.
Czytam w tłumaczeniu i boję się, że tracę, że oryginał niezrozumiale piękniejszy.
Przyroda w wersji polskiej (Tuwim, Twardowski) opisywana jest ćwierkaniem i kwitnieniem. Transtroemera opisy przyrody są twarde, północne, gotyckie.
Nawet o wspomnianych tu molach nadzwyczajnie: Mole przysiadają na szybie: maleńkie blade telegramy ze świata.
