Dz.U. Pictures presents „Dokąd teraz?”

Zjawiskowa (w roli Amale) Nadine Labaki już drugi raz usiłuje rozgryźć co się stało z jej Libanem, że zniknął. Tak zresztą jak zniknęła Bośnia-Hercegowina i parę innych przyjemnych miejsc.

„Dokąd teraz?” filmowane jest w ten sam błogi sposób jak „Karmel”: kolory są ciepłe a całość – mimo tematu – bajkowa. Kobiety powstrzymują wojnę chwytając się podstępów. Dzięki nim małe, zagubione na uboczu miasteczko nie pogrąża się w rzezi.

Główną oskarżoną za wywołanie wojny czyni Labaki religię. Być może jest to atak (personalnie skierowany do Matki Boskiej w miejscowym kościółku) niesprawiedliwy, bo jeśli nie religia, to zawsze znajdzie się inny powód, aby zabijać: klasa społeczna, narodowość, pochodzenie, poglądy. Niemniej – przyglądając się głębiej – można odkryć, że film mówi o dojrzewaniu do religii. Od fanatycznej pobożności, która nie przekłada się na działanie (rytuałów równie wiele, co nienawiści) do religii, która jest działaniem nastawionym na dobro człowieka i która już nie potrzebuje nawet kapłanów (dwaj ostatni odjeżdżają – prześmieszna scena – z ukraińskimi tancerkami erotycznymi). Ten pierwszy typ religii lepiej, zdaje się mówić Labaki, zastąpić opium.

Są w „Dokąd teraz?” sceny tak śmieszne, że w małej sali nr 8 rozległy się oklaski, są niesamowicie wzruszające. Jest coś, co czasem w kinie umyka: piękno.

(3,5/4,0)

Dodaj komentarz