Wyobraź sobie pustą główną ulicę i niebo zachmurzone w jednej trzeciej. I ogród, w którym spacerowałeś, odgrodzony od miasta, bo remont. A w smutnej księgarni sam oglądasz książki o dalekich podróżach.
Wyobraź sobie pustą główną ulicę o smutnych oczach kamienic a na niej facet w szarym (wszystko ma być szare) gra na harmonijce smutną melodię. I nikt mu nic nie rzuca.
Dlaczego kochasz miasto, które istnieje tylko w twojej wyobraźni?
Tu każdy powinien przy urodzeniu dostawać pudełko prozacu.
