Czytałem w autobusach kazania biskupa z Krakowa sprzed 1978 r. i nie był to biskup Wojtyła, ale biskup Pietraszko. Do książki zaprowadził mnie Tischner przez swoją atencję dla biskupa – kaznodziei.
Jak na 1956 r. to język, sposób przemawiania i tematyka mogą być uznane za rewolucyjne, nawet jeśli nie znajdziemy tam jakichś przełomowych myśli ani zdań wyprzedzających epokę.
To zmienia się dopiero w homiliach poświęconych ósmemu przykazaniu. O prawdzie księża rzadko mówią w rekolekcjach, zwykle zamykając ją we frazie, że was wyzwoli. Biskup Pietraszko drąży. Pokazuje tematy, które w życiu społecznym dawno wypadły z kategorii moralnych: cnota dyskrecji, dochowanie sekretu, hipokryzja. Niesamowicie czysty, ważny głos.
(Do rachunków sumienia.)
