Była to filiżanka z pewnością mrozoodporna.
Mogłaby wyjść na dwór, jak ja, bez rękawiczek. Mogłaby fotografować słońce-nad przystankiem-wschodzące albo Krakowskie Przedmieście, kiedy jeszcze na nim nie ma zziębniętych Hiszpanów. Mogłaby się swą mrozoodpornością cieszyć.
Ale cóż, prysk!
