Sto miliardów planet

Jakież szanse dla Alfów, Spocków i E.T.! I lepiej, żeby ktoś tam był. Bo jeśli nikogo nie ma, Boże!, to dopiero jesteśmy zupełnie samotni. Od samej tej myśli biorę antydepresanty.

Sto miliardów planet, dziewięć milionów rowerów w Pekinie, dziewięćdziesiąt dziewięć balonów na ogrzane powietrze.

Dodaj komentarz