Dz.U. Pictures presents „Melancholia”

(A. zaproponowała film. Ja się zgodziłem. W kontekście apokaliptycznego dnia dzisiaj mojego pasowało. Pasowało też do wpisu sprzed kilku dób pt. „Efemerydy”.)

Od ujęć kamery z ręki dostaję choroby morskiej.
Pierwsza część filmu: próbowałem opanować żołądek.

A może tytułowa planeta jest metaforą i chodzi w tym filmie o prawdziwą melancholię à la Kierkegaard, taką chorobę na śmierć?

(W tej melancholii różnica między Larsem von Trierem a katastrofistami hollywoodzkimi.)

(4,0/4,5)

Dodaj komentarz