„Poradnik domowy kilera” był polecany przez autorów przewodnika po Islandii. I słusznie.
Dawno nie chichotałem już w metrze, choć nastrój takisob. Dawno też nie poplamiłem stron espresso w biegu (do prac).
Pewne braki dostrzegam jedynie w wiedzy islandzkiego autora i polskiego tłumacza, co do Bałkanów (‚góry Dinara’ zamiast ‚Gór Dynarskich’, ‚dalmacyjskie’ zamiast ‚dalamtyńskie’).
