Pogłoski o tym, że „Prawdziwe męstwo” jest moralitetem o zemście okazały się niepotwierdzone. Opowieść o dzikim zachodzie jest sympatycznie zagraną, inteligentną, dobrą rozrywką.
Poszukiwaczy głębi mogą zaciekawić dwa wątki. Po pierwsze: relacje damsko-męskie są w filmie, dziejącym się w XIX wieku, wyjątkowo współczesne. Kobieta, która wchodzi w rolę pełnioną przez mężczyznę okazuje się być – wyczuwam w tym ironię – summa summarum kobietą nieszczęśliwą. Po drugie: ocieramy się o łatwość zabijania, chociaż pytania, jak z „Libanu”, zadawane są w konwencji niegroźnego pastiszu.
(Chwilowo przesyt mam produkcji oskarowych.)
(3,0/3,5)
