Numer 11: „Trzy dni z rodziną”

My do Lu., a Lea tam. Wracanie: co tydzień, co miesiąc, co rok.

(Sympatię do głównej bohaterki poczułem od pierwszej sceny, sam nie wiem dlaczego, ale było to zjawisko trwałe i utrzymało się do sceny ostatniej. Chyba dzięki niej film o raczej chłodnych uczuciach, mogę określić jako ciepły.)

(3,5/4,0)

Dodaj komentarz