Z życia urzędników wysokościowych (odc. IV)

(wnętrze biura; centralnie ustawione biurko, w tle okno; przy biurku, twarzą w twarz, siedzi dwóch mężczyzn ubranych w garnitury jak typowi urzędnicy; obaj siedzą w pozycji oczekującej; kiedy spostrzegają, że są na wizji, zabierają się do pisania; po chwili za oknem widać spadającą sylwetkę)

Pierwszy urzędnik: Widziałeś?

Drugi urzędnik (nie przerywając pisania): Hm?

Pierwszy urzędnik: Widziałeś? Ktoś przeleciał za oknem!

Drugi urzędnik (przerywa pisanie): Co?

Pierwszy urzędnik: Ktoś przeleciał za oknem, z góry na dół.

Drugi urzędnik: Ach.

(drugi urzędnik powraca do pisania; pierwszy chwilę się zastanawia)

Pierwszy urzędnik: Hm. (też powraca do pisania; za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka) Znowu!

Drugi urzędnik: Hm?

Pierwszy urzędnik: Znowu ktoś przeleciał.

Drugi urzędnik: Co?

Pierwszy urzędnik: Dwie osoby wyleciały z okna nad nami i na pewno poniosły śmierć.

Drugi urzędnik: No to fajnie.

Pierwszy urzędnik: Posłuchaj! Dwie osoby…(za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka)…trzy
osoby przeleciały za naszym oknem.

Drugi urzędnik: Pewnie na górze odbywa się posiedzenie rady.

Pierwszy urzędnik: Racja. (za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka) To był Wilkins, ten
od finansów.

Drugi urzędnik: Nie, Robertson.

Pierwszy urzędnik: Wilkins.

Drugi urzędnik: Robertson.

Pierwszy urzędnik: Wilkins.

Drugi urzędnik: Robertson.

(za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka)

Pierwszy urzędnik: To był Wilkins.

Drugi urzędnik: Faktycznie. Nieźle grywał w golfa.

Pierwszy urzędnik: Tak, całkiem nieźle, ale na finansach się nie znał. Parkinson poleci następny.

Drugi urzędnik: Założę się, że nie.

Pierwszy urzędnik: Ile stawiasz?

Drugi urzędnik: Co?

Pierwszy urzędnik: Ile stawiasz, że nie poleci? Piątala?

Drugi urzędnik: Dobra.

Pierwszy urzędnik: Zakład stoi.

Drugi urzędnik: Stoi.

Pierwszy urzędnik: Dobra. (podają sobie dłonie; odwracają się w kierunku okna) No Parky!

Drugi urzędnik: Nie rób tego, Parky!

Pierwszy urzędnik: No już, skaczże wreszcie!

Drugi urzędnik: Nie bądź głupi, Parky!

(wstają zza biurek i podchodzą do okna; cięcie; list napisany odręcznie)

Stanowczy głos: Szanowny Panie, pragnę wyrazić oburzenie pokazaną właśnie scenką o ludziach spadających z wysokiego budynku. Przez całe życie pracowałem w takim budynku i nigdy… (cięcie; człowiek wylatuje przez okno wysokiego budynku; cięcie; wnętrze biura; przy oknie dwaj urzędnicy)

Pierwszy urzędnik: Parkinson!

Drugi urzędnik: Johnson!

(źródło: Monty Python Flying Circus, seria 1, odc. 12, tłum. T. Beksiński, za: http://www.modrzew.stopklatka.pl)

Dodaj komentarz