(wnętrze biura; centralnie ustawione biurko, w tle okno; przy biurku, twarzą w twarz, siedzi dwóch mężczyzn ubranych w garnitury jak typowi urzędnicy; obaj siedzą w pozycji oczekującej; kiedy spostrzegają, że są na wizji, zabierają się do pisania; po chwili za oknem widać spadającą sylwetkę)
Pierwszy urzędnik: Widziałeś?
Drugi urzędnik (nie przerywając pisania): Hm?
Pierwszy urzędnik: Widziałeś? Ktoś przeleciał za oknem!
Drugi urzędnik (przerywa pisanie): Co?
Pierwszy urzędnik: Ktoś przeleciał za oknem, z góry na dół.
Drugi urzędnik: Ach.
(drugi urzędnik powraca do pisania; pierwszy chwilę się zastanawia)
Pierwszy urzędnik: Hm. (też powraca do pisania; za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka) Znowu!
Drugi urzędnik: Hm?
Pierwszy urzędnik: Znowu ktoś przeleciał.
Drugi urzędnik: Co?
Pierwszy urzędnik: Dwie osoby wyleciały z okna nad nami i na pewno poniosły śmierć.
Drugi urzędnik: No to fajnie.
Pierwszy urzędnik: Posłuchaj! Dwie osoby…(za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka)…trzy
osoby przeleciały za naszym oknem.
Drugi urzędnik: Pewnie na górze odbywa się posiedzenie rady.
Pierwszy urzędnik: Racja. (za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka) To był Wilkins, ten
od finansów.
Drugi urzędnik: Nie, Robertson.
Pierwszy urzędnik: Wilkins.
Drugi urzędnik: Robertson.
Pierwszy urzędnik: Wilkins.
Drugi urzędnik: Robertson.
(za oknem znowu pojawia się spadająca sylwetka)
Pierwszy urzędnik: To był Wilkins.
Drugi urzędnik: Faktycznie. Nieźle grywał w golfa.
Pierwszy urzędnik: Tak, całkiem nieźle, ale na finansach się nie znał. Parkinson poleci następny.
Drugi urzędnik: Założę się, że nie.
Pierwszy urzędnik: Ile stawiasz?
Drugi urzędnik: Co?
Pierwszy urzędnik: Ile stawiasz, że nie poleci? Piątala?
Drugi urzędnik: Dobra.
Pierwszy urzędnik: Zakład stoi.
Drugi urzędnik: Stoi.
Pierwszy urzędnik: Dobra. (podają sobie dłonie; odwracają się w kierunku okna) No Parky!
Drugi urzędnik: Nie rób tego, Parky!
Pierwszy urzędnik: No już, skaczże wreszcie!
Drugi urzędnik: Nie bądź głupi, Parky!
(wstają zza biurek i podchodzą do okna; cięcie; list napisany odręcznie)
Stanowczy głos: Szanowny Panie, pragnę wyrazić oburzenie pokazaną właśnie scenką o ludziach spadających z wysokiego budynku. Przez całe życie pracowałem w takim budynku i nigdy… (cięcie; człowiek wylatuje przez okno wysokiego budynku; cięcie; wnętrze biura; przy oknie dwaj urzędnicy)
Pierwszy urzędnik: Parkinson!
Drugi urzędnik: Johnson!
(źródło: Monty Python Flying Circus, seria 1, odc. 12, tłum. T. Beksiński, za: http://www.modrzew.stopklatka.pl)
