Co by się stało, gdyby autor bloga pomieszał Mirona B. i Józefa Cz., poetów i opisał swoje ukochane miasto w dniu 19 maja rano

W moim mieście czas snuje się powoli. Słońce ciepłe niewidzialne ręce kładzie na wieżyczce cerkwi i na zielonym wzgórzu z kościółkiem. Hałas, hałas. Pachnie koperkiem zatłoczony targ. Samochody przepychają się między ludźmi. Z autobusów wysiadają. Skręcają. Idą. Cisza, cisza. Patrzy na nas zamek, wieża z kogucikiem, dzwonki, dachówki, chmury. Spomiędzy kamieniczek wzdłuż Ruskiej przebiega kot. Szumi rano dzień. Patrzy moje miasto. Jak zakochane. Odjeżdżam już.

Dodaj komentarz