(niestety przypełza polityka, oślizgłym cielskiem atakuje trzewia…
choć wstrzymywałem się z ironią przez kilka tygodni,
nie wypisując prostych ornitologicznych porównań.
A jednak.)
Tamtu nad Tutam
ma ogromną przewagę:
w Tamtu nie mam telewizora.
Nie oglądam
bliźniaczej paranoi.
Nerwy trzymam na wodzy.
Nóż w kieszeni mi się nie otwiera.
Jem czereśnie. Życie toczy się spokojnie.
Tymczasem, w Tutam atakują.
Patrzę na ich wykrzywione szklane twarze.
Zawiść na nich miesza się z pychą.
Ignorancja z pewnością siebie.
I tylko żal.
Polski żal.
(A przysłowia są mądrością narodów:
nieszczęścia chodzą parami.
Jednojajowymi.
Niestety.)
