Teraz w mej osiedlowej aptece myślą chyba, że jestem bardzo sprytnym narkomanem.
(A to nie moja wina, że jestem przybranym ojcem Columba livia)
– Poproszę strzykawkę, taką, żebym mógł karmić młodego gołębia.
(Może jednak pomyślą, że nie jestem narkomanem,
tylko zwykłym świrem)
