Autor bloga bredzi krusząc herbatniki

Siedzę sobie. Piszę sobie.
Poza tym herbatniki kruszę na balkonie,
bo to w końcu mój balkon i moje przyszłe pisklę.

(a moja antypatia do gołębi wcale nie wygasa,
tylko koty cenię na Saskiej Kępie:
śpiąc w słońcu wiedzą, co jest cool [1]).

Stan – jednym słowem – wymagający terapii.

(to może jeszcze napiszę, że mam zadanie: bajkę tej nocy stworzyć.
Bajkowa postać, imć Narcyz Sprzedajny, kazała mi to zrobić,
więc stukam bez radości w klawiaturę i stukam.)

(A bardzo też mi się spodobała postawa biskupów ostatnio wobec pewnej rozgłośni.
To było jak zebranie owiec dziękujących wilkowi.
Krótkowzroczność duszpasterska jest niestety nagminna.
Przykre)

(W ogóle przykro się w tym kraju nad Wisłą robi.
Z tej perspektywy bajka do napisania nie jest niczym strasznym.
O wilku ma być.)

(Hmm. Wolę karmić gołębie.)

Przypis:
1. Zwykle staram się unikać tutaj anglicyzmów, ale brak mi słowa po polsku. No przecież, nie chodzi o to, że jest „fajnie”. Dlatego, tak sobie myślę, stan emocjonalny kota da się wyrazić tylko przez słowo „cool”.

Dodaj komentarz