(tak, jeśli chodzi o proporcję, to przesadzam)
Co miał zrobić urzędnik sąsiedniego kraju, gdy do władzy doszedł niedoceniony artysta malarz?
Co ma zrobić urzędnik priwislinskiego kraju, gdy do władzy dochodzi oszust z kilkoma wyrokami?
(Uczona wysokiej klasy, znawczyni tej kwestii, odpowiedziałaby: należy przytakiwać, aprobować złe prawo i liczyć, że się własne cztery litery zachowa)
Ale przecież oprócz etyki zawodowej, jest jeszcze dobry smak? Nie?
