Staranny smutek, nienaganne szaleństwo II

Za moim oknem:
szaro, mglisto i smutno.

W moim pokoju:
szaro, mglisto i smutno.

We mnie:
szaro, mglisto i smutno.

(sam się zastanawiam, co we mnie wstępuje. Powinienem już od paru lat budzić się radośnie jak skowronek, życiem się cieszyć. Poranka każdego z nadzieją wypatrywać. Tymczasem nic. Ciągle piszę, że jest źle, że świat mi się nie podoba, choć ogólnie rzecz biorąc światem jestem zachwycony. Nie wiem, więc, czemu takie rozżalenie u mnie występuje? Co się za nim kryje?
Marzę, że już będzie sierpień i życie potoczy się inaczej, to znaczy, jak mniemam, lepiej. A może chodzi tu o to, że jutro jest poniedziałek i znów trzeba w poniedziałkową udrękę się udać?)

(Poza tym, moje ulubione święta się zbliżają a ja jak poganin się czuję, co w kruchcie stoi i cieszyć się nie potrafi)

Dodaj komentarz