Pokusę mam nie do odparcia.
Przecież etnolog może być wszędzie w podróży
(a potem o niej pisać w dziele wiekopomnym, wydanym w 200 egzemplarzach).
Nie muszę spotykać się z Indianami Zuni, ani Triobriandczykami, ba nawet nie z mieszkańcami Chmielna.
Stąd też ta myśl przewrotna biega w mojej głowie.
Mam coraz większą ochotę,
ochotę mam straszną
na badania terenowe na Ochocie.
Muszę tylko ostatecznie ustalić, co jest snem, a co nim nie jest.
