(Wiem. Miało nie być bieżących komentarzy. Żeby emocji nie wyrażać. Czytelników nie manipulować i samemu manipulowanym nie być. Ale wśród natłoku bełkotu, wciąż nowych kompleksów braci – lunarnych złodziei, pojawia się czasem dobra wiadomość. Na przykład ta
o górniku, który po pięciu dniach wrócił do świata żywych.
A był już pogrzebany kilometr pod ziemią.
Niesamowita historia o ludzkiej sile.
Bo coś musi człowieka przy życiu trzymać.
Wiara? Nadzieja? Miłość?
I co czuje człowiek, którego marzenia o jabłku stają się jabłkiem?)
(Piszę, bo to mnie wzrusza)
Wzrusza mnie, że on chciał zdążyć na imieniny żony.
