Postanowiłem przespać szary deszczowy wtorek.
Rezultat przerósł moje najśmielsze oczekiwania:
po szesnastu godzinach snu obudziłem się
w piękny, śnieżny środowy poranek.
(a i sny całkiem niekoszmarne były)
Postanowiłem przespać szary deszczowy wtorek.
Rezultat przerósł moje najśmielsze oczekiwania:
po szesnastu godzinach snu obudziłem się
w piękny, śnieżny środowy poranek.
(a i sny całkiem niekoszmarne były)