Poranek w Tamtu, ale wyjątkowo piękny, a przez to godzien opisu (autor wysila całą swą wyobraźnię grafomańską)

O bezsenności tej nocy nie pisałem
nastawiłem się na jej przeżywanie
i bardzo było to przeżywanie udane,
zwłaszcza koło czwartej kiedy jadłem śniadanie

(a może kolację, bo zaraz potem się położyłem?)

(ale nim się położyłem, kilka zdań jeszcze wstępu
do listów Edwarda zdołałem przeczytać)

(Jakkolwiek by nie było,
ranek był piękny.
Słońce odbijało się od budynków
i spływało nad Wisłą.
A na Filtrach rozpływała się
w pełnym słońcu mgła)

Popijałem tymbark wiśniowo-jabłkowy
i życie było pełne harmonii.
(do mniej więcej 7.59 tylko, niestety)

Dodaj komentarz