Jeszcze wczoraj rano w moim tamtuskim życiu panował niepodzielnie Ład i wszystko było takie piękne.
A dziś na nowo chaos wdarł się do Tamtu, na Saską Kępę, do mojego pokoju.
(widomym jego znakiem stało się mleko, które ni stąd, ni zowąd postanowiło skwaśnieć)
I nie jest dobrze w tym chaosie mi żyć.
Przywykłem już do bez-tęsknoty.
Pustki, inaczej wybudowania to na Kaszubach gospodarstwa położone z dala od wsi, pośród lasów i pagórków. Robią niesamowite wrażenie. Często obok zabudowania stoi krzyż, a droga dalej wije się ku jeziorom. To takie miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc (i to dosłownie, bo opowieści o duchach żyjących na pustkach jest dość sporo). Piękno jest w tych pustkach, ale jakże samotne. (bardzo dobrze ich klimat opisują „Życie i przygody Remusa” Majkowskiego). Mimo to niesamowite.
Saska Kępa to moje pustki, z dala od ludzi, od świata. Żyję tu w oddaleniu, blog moim oknem na świat ludzki jest. I nawet wychodząc stąd czuję się nieswojo. Może nie jestem dzikim człowiekiem z Saskiej Kępy, ale mieszkańcem tamtuskich pustek na pewno.
A właściwie to chyba nie są pustki. To pustka, gdy brak mi Ciebie.
Znów tęsknię za Ładem.
