Noc i ja. Starzy znajomi. I nieszczęsne Karaiby zawleczone przeze mnie do Tutam. Wolałbym poczytać sobie kryminał, który leży na poduszce (zwłaszcza, że teraz w Wiesbaden doszło do zabójstwa), ale na razie przerabiam karaibskie mapki. Żeby wierzyć, że coś robię. Choć niewiele.
Jak jestem w Tutam to nie chce mi się nawet pisać bloga. Zapewne dlatego, że w Tutam personalnie, egzystencjalnie i emocjonalnie się angażuję. I nie wiem gdzie przebiega granica między snem a rzeczywistością. Bo w takie zimne wieczory, nad herbatą w moim pokoju to wszystko się łączy w jedną całość i to jest radość największa.
A jutro w Tamtu będę sam na sam z toshibą jedynie.
Monologi na przystanku, godz. 21.07. Mówi dziewczyna, wracająca z jakiejś imprezki (przedział wiekowy: liceum):
– K…., zimno mi teraz. Ja p….., k…… Jak ten, k….., autobus nie przyjedzie, to co ja, k….., powiem rodzicom.
Faktycznie, k…., zimno tam było.
A teraz pewnie jeszcze zimniej jest.
Noc polarna.
