Kolejny dzień, który szybko minął

Wstałem jak Pan Bóg przykazał, czyli wcześnie. Czy na pewno tak przykazał? Hm. W każdym razie nie spóźniłem się dziś, co nie znaczy, że jestem wyspany. A przede mną znów czają się Wyspy Podwietrzne i Zawietrzne.

Poza tym pada śnieg, trzyma mróz. Zima jak należy. Tylko czemu ja nadal tu, a nie tam? A zresztą sam już nie wiem, co dla mnie jest „tu”, a co jest „tam”. Przestrzeń, podobnie jak czas, uległa w moim życiu transformacji.

A tak na marginesie, to siedząc, jakżeby inaczej, w nocy przed komputerem doznałem olśnienia. Odkryłem jak blog, ten właśnie tutaj, sprytnie maskuje to, kim jestem. Bo jest tekst. Piszę go na razie dość systematycznie. Ale kto wie, kto stoi za tym tekstem?
Kim ja jestem?

Bo to, że piszę w formie męskoosobowej o niczym nie świadczy.

A nawet już uznając, że autor bloga jest mężczyzną, nie dowiecie się, drodzy czytelnicy tudzież nieczytelnicy, czy jest młody, stary, czy się nudzi i zmyśla, czy opisuje prawdę. Jakbym zaczął sam czytać ten blog, to być może sam odkryłbym , że nie wiem kim jestem. Hmmm. Stoję za ścianą (czy jak kto woli interfejsem) a na zewnątrz nie ma mnie, jest tylko tekst. „Się jest nikt” jak odkrył kiedyś geniusz E.S.

Swoją drogą piernik w Nescafe nie smakuje najlepiej. Nawet jak za oknem pięknie pada śnieg. A pięknie pada.

 

Dodaj komentarz